Autor: Nicola Rayner

„Gdy traci się kogoś w ten sposób – kiedy nagle znika on bez ostrzeżenia – człowiek zaczyna rozmyślać o najdrobniejszych szczegółach. Co ze sobą miała, w co była ubrana, z kim rozmawiała, co mówiła? Szukamy znaczenia w każdym najmniejszym szczególe. Powtarzamy sobie, że poznamy prawdę, że skoro kochaliśmy kogoś tak bardzo, w głębi serca będziemy wiedzieć, czy ta osoba jeszcze żyje, czy umarła. Ale prawda jest taka, że nie wiemy. Wcale tego nie wiemy.”

Dla mnie osobiście najciekawszym elementem był opis emocji towarzyszący rodzinie zaginionej Ruth. Nieustające oczekiwanie, nadzieja, niepewność… i rodzące się w głowie pytania… Jak długo można szukać zaginionej osoby? Jak wielką można mieć nadzieję mimo upływu lat? Jak odsiać prawdziwe poszlaki od pogłosek fałszujących rzeczywistość, dających złudne nadzieje?

Dociekanie prawdy przez Alice, podążanie wraz z bohaterką w podróż „w przeszłość”, odkrycie co tak naprawdę wydarzyło się w noc zaginięcia Ruth, a również prawdy o własnym mężu… prawdy, której przez lata nie chciało się znać, której się domyślało. Tu również rodzą się pytania, jak wiele można ignorować, by usłyszeć słowa „dostrzegam Cię” z ust mężczyzny, który wielu osobom imponuje.

Ta książka porusza również temat mrocznej strony studenckiego życia… przemocy, zmowy milczenia, gwałtu, szczucie ofiar i wmawianie im winy. Pokazuje jak gwałt, nieodwzajemniona miłość, zdradzone zaufanie mogą złamać człowieka.

„Dziewczyna, którą znałaś” to ciekawa książka… może nie trzyma w napięciu… ale pozostawia w głowie kilka ważnych pytań o relacje między ludźmi. Opowiadana z kilku punktów widzenia oraz z perspektywy przeszłości i przyszłości daje ciekawe połączenie i urozmaica lekturę.