Kwiaty dla Algernona
Autor: Daniel Keyes
Dziś o książce, która premierę miała w 1958. Na dzisiejsze standardy… książkowy dinozaur, ale jaki niezwykły! „Kwiaty dla Algernona” dla mnie rewelacyjna, wręcz obowiązkowa pozycja.
Daniel Keyes przenosi nas w świat, w którym zabieg chirurgiczny przemienia Charliego Gordona, 32-letniego mężczyznę, z ilorazem inteligencji na poziomie 68 punktów w geniusza. Jego wielka przemiana jest podstawą do pytań o traktowanie bliźniego, o autorytety, o element stanowiący bazę człowieczeństwa i o kondycję człowieka.
Idiota…
Geniusz…
A pomiędzy nimi przepaść.
Jeden budzi śmiech, drugi podziw… i tylko jeden zasługuje na mino człowieka.
Poznajemy przemyślenia Charliego, który w drodze do geniuszu musi poznać siebie, swoją przeszłość i ludzi, którzy wpłynęli na jego historię. To bolesna prawda… przygnębiająca brakiem nadziei i wiary w innych. „Jako człowiek upośledzony miałem wielu przyjaciół. Teraz nie mam ani jednego.”
Cena wiedzy jest wysoka, trudna do udźwignięcia i generująca wielką samotność. „Inteligencja to jeden z największych ludzkich darów. Za często jednak poszukiwanie wiedzy wypiera poszukiwanie miłości. Oto jeszcze coś, co odkryłem ostatnio na własne potrzeby. Prezentuję wam moją najnowszą hipotezę: inteligencja bez zdolności dawania i brania uczuć prowadzi do umysłowego i emocjonalnego załamania, do neuroz, a także, być może, psychoz.”
„Kwiaty dla Algernona” zmusza do refleksji o etyczne aspekty pozyskania zgody na chirurgiczną ingerencję w mózg osoby upośledzonej intelektualnie, o traktowanie człowieka na równi ze zwierzętami przeznaczonymi do eksperymentów… o rywalizację Charliego z tytułowym Algernonem – laboratoryjną myszą… Czy etyczne jest udoskonalenie człowieka? „Człowiek nie powinien wiedzieć więcej, niż Bóg mu objawił. Bóg zakazał człowiekowi owocu z drzewa wiadomości”.
Kolejnym niezwykle ciekawym aspektem jest kwestia miłości.
Czy może zrodzić się miłość między osobą w normie intelektualnej… a osobą upośledzoną intelektualnie?
Czy może zrodzić się miłość między osobą w normie intelektualnej… a geniuszem?
„Z moim IQ 185 dzieli mnie od Alice dystans taki jak wtedy, kiedy miałem IQ 70. I tym razem oboje zdajemy sobie z tego sprawę”.
To ponadczasowa opowieść o odbiorze i ocenie osób, które napotykamy na swej drodze, ocenianiu człowieka przez pryzmat jego ułomności. Mocna, wartościowa i godna polecania historia, która pozostawia w głowie i sercu ślad.