Autor: Maciej Kaźmierczak

Czytaliście takie książki, po których trudno Wam było zebrać myśli? Które Was tak zszokowały, że stworzoną opinię schowaliście w nadziei, że za kilka dni będziecie gotowi na chłodno napisać nową?

Mam tak z książką „Martwy ptak” autorstwa Macieja Kaźmierczaka. Postanowiłam się z Wami podzielić opinią stworzoną na gorąco, bo ona lepiej obrazuje mój odbiór tej książki.

To historia, która szokuje w nietypowy sposób, która przekracza granicę mojej percepcji. Bardzo lubię książki o twórcach i procesie tworzenia, o sztuce jako sposobie wyrażania najgłębiej skrywanych emocji, doznań, pragnień… O sztuce trudnej w odbiorze, ocierającej się o makabrę. Pisanie o śmierci, malowanie/rysowanie śmierci, ofiar, zwłok zawsze wywołuje emocje.

Twórczość ma coś w sobie z pierwiastka boskości. Rysowanie zmarłych zwierząt może być odbierane jako makabryczne… piękne… szokujące. Przeniesienie śmierci na papier daje pewien rodzaj pamięci, a to może być namiastką nieśmiertelności. Czy wszyscy zasługują na ten rodzaj nieśmiertelności?

Studentka ASP pragnie przez swoje rysunki podarować pamięć. Jej szokujące prace stanowią dla niej rodzaj terapii. Tak radzi sobie z otaczającą śmiercią, ale również z trudnym dzieciństwem. Jak daleko posunie się, by stworzyć niezwykłe dzieło?

Tak książka to zbiór skrajności.

– Nieciekawe, przydługie, niesmaczne fragmenty kontrastują z ciekawymi sformułowaniami… „Nie lubiła takich sytuacji, gdy przemijanie zdawało się przyspieszać. Każdy świt i każdy zmierzch przypominały jej o tym, że gdzieś tam czyha śmierć, a ona w życiu nie zrobiła jeszcze zbyt wiele”.

– Chwilami prosty, wulgarny język kontrastuje z wizją sztuki dającej nieśmiertelność.

– Seksualność postaci kontrastuje z brakiem pogłębionego profilu bohaterów.

Polecam Wam samodzielną ocenę. Jest tu wiele ciekawych wątków (konserwatyzm, nietolerancja, przemoc, społeczna ocena, funkcjonowanie sztuki w przestrzeni publicznej, medialne szokowanie czytelników), z których każdy mógłby stanowić osobną historię… dla mnie chwilami, aż za dużo. Jednak niewątpliwie pomysł na fabułę jest innowacyjny i intrygujący.

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Muza.