Tkając świt
Autor: Elizabeth Lim
Odpoczywacie? Czy już jedną nogą jesteście w wirze jutrzejszych obowiązków?
My jeszcze dziś skupiamy się na przyjemnym leniuchowaniu.
Właśnie skończyłam lekturę „Tkając Świt” autorstwa Elizabeth Lim. To była prawdziwa przyjemność. Elementy baśniowe, magiczny klimat, walka o marzenia, determinacja w dążeniu do celu i cudowni bohaterowie sprawiają, że chce się zostać dłużej w tym fantastycznym świecie opowieści.
Maia Tamarin marzy o byciu najlepszą krawcową w kraju i zdobyciu roli cesarskiego krawca. Jak wielkie ryzyko podejmie, by spełnić marzenia? Jak wielką odwagą się wykaże, by zadbać o rodzinę? Czy podoła wyzwaniu?
Maia podejmuje próbę. Ukrywając sekret, stara się odnaleźć słońce, księżyc i gwiazdy, nieoczekiwanie znajduje coś, co ją zaskoczy. To cudowny opis podróży, pałacowych intryg, ciekawych wyzwań i mierzenia się z własnymi emocjami.
Gorąco polecam Wam lekturę tej książki. To cudowna historia, której magia otula i sprawia, że czyta się ją z wielką przyjemnością i ciekawością. Główna bohaterka uosabia troskę o innych, ale również dawkę zdrowego egoizmu, przez co kibicujemy jej ambicjom. Wątek miłośny przyniesie nam szczyptę niewinnej naiwności, którą z przyjemnością zaakceptowałam (i nawet w aktualnie szarej i niepewnej sytuacji, przyjęłam tę dawkę nadmiernej słodyczy z pewnego rodzaju smakiem?). Cudowny, baśniowy klimat daje wytchnienie i sprawia, że czeka się na kolejną część historii. Pełne magii przygody, ciekawie wykreowani bohaterowie (i relacje między nimi), nadnaturalne istoty dają wszystko to czego oczekuję od dobrej fantastyki.
Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu We need YA.