“Porzuciłam islam, muszę umrzeć”
Autor: Marcin Margielewski
Jak Wam minął weekend? Cóż ciekawego przeczytaliście?
Ja spędziłam czas z książką „Porzuciłam islam, muszę umrzeć” autorstwa Marcin Margielewski… i powiem Wam, że jestem wstrząśnięta, jestem poruszona odwagą bohaterki i niesamowitą drogą do jej życia „w zgodzie z sobą”.
Arabia Saudyjska to kraj, w którym „instytucjonalna miłość do Boga potrafi paradoksalnie przesłonić miłość do najbliższych”. To miejsce często zamykane w kilku stereotypach i słowach: inne, obce… dalekie. Podczas lektury, dowiadujemy się jak wygląda tamtejsza kultura z punktu widzenia kobiety dorastającej tam, osoby zadającej pytania (co już skazywało ją na wielkie niebezpieczeństwo), osoby odrzucającej dyktowaną przez mężczyzn narrację.
Farita nie miała w sobie zgody na sprowadzenie roli kobiety do jej użyteczności. Chciała szukać prawdy, poszerzać wiedzę, dyskutować… a gdy odkryła, że w jej kraju to nie jest możliwe, że pragnienie wolności myśli jest łamaniem nakazów Allaha, ojca oraz męża… zrozumiała, że naraziła się na śmiertelne niebezpieczeństwo. „Religia, którą porzuciłam w nadziei na wolność, nigdy mi na nią nie pozwoliła. Mimo upływu lat wciąż próbuje mnie więzić, a ja wyszarpuję jej skrawki niezależności, by móc normalnie funkcjonować”.
Zlecanie morderstwa własnego dziecka w imię Allaha to częsta praktyka, ale o tym najczęściej nie wiemy. W naszej ocenie skupiamy się na nieistotnych szczegółach (strój kobiet)… nie sięgamy głębiej. „Świat często ubolewa nad losem Saudyjek, które muszą się przed nim zasłaniać, ale większość kobiet, które znam, włączając w to mnie, nie ma problemu z noszeniem hidżabu czy abai. Lubimy to. To część naszej kultury. Nie lubimy tylko, gdy się nas do tego zmusza”.
Gorąco polecam lekturę książki „Porzuciłam islam, muszę umrzeć”, bo to świetnie napisana, poszerzająca myślenie i poruszająca historia.
Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwo Prószyński.